Laguna 69 – czyli zmagania z chorobą wysokościową

Laguna 69

Laguna 69

Po rozgrzewce i aklimatyzacji nad jeziorem Parón przyszedł czas na wyprawę nad Lagunę 69. Prowadzi do niej szlak, którego przejście w dwie strony zajmuje ok 5-6 godzin. Podczas 18 kilometrowej wędrówki pokonujemy 700m przewyższenia.

Startujemy na poziomie 3900 metrów a słynne jezioro znajduje się na 4600m npm.

Jak poinformował nas przewodnik jeszcze 5 lat tamu mało kto się tam wybierał, ale za sprawą instagrama i czarujących fotek miejsce coraz bardziej zyskuje na popularności.

Początek wyprawy

Transport i opieka przewodnika kosztowała nas 30 soli od osoby. Bardzo przystępna cena, bookowaliśmy przez recepcję naszego hostelu. Wyruszyliśmy już o 5:30 rano, aby po 3 godzinach dotrzeć na początek szlaku. Po drodze zatrzymaliśmy się na herbatę z liści koki. Napar ten ma właściwości wspomagające aklimatyzację na wysokościach.

Park Narodowy Huascarán

Później wjechaliśmy na teren Parku Narodowego Huascaran (bilet 10 soli), gdzie po chwili zatrzymaliśmy się nad malowniczym jeziorem ukrytym w górskiej dolinie. O 9:00 zaczęliśmy nasz marsz. Jak się dowiedzieliśmy droga nad Lagune 69 skład się z 3 płaskich odcinków i 3 podejść. Śmiało wędrujemy i cieszymy się z otaczającego nas krajobrazu, a nad nami górują ośnieżone sześcio-tysięczniki. Grupa szybko się rozproszyła, bo każdy szedł własnym tempem. Właściwie to wydawało nam się, że byliśmy w Cordillera Blanca całkiem sami.

Ostatnie podejście

Przy ostatnim stromym podejściu Michałowi zaczęła dawać się we znaki wysokość.

Pokrótce to człowiek czuje się tak jak na okrutnym kacu. Łupie we łbie, nie ma siły, a i czasem pojawiają się nudności. Najgorsze co można zrobić to szybko wstać z pozycji siedzącej. Zawroty głowy i mroczki przed oczami gwarantowane.

Może 2 dni to zbyt krótka aklimatyzacja przed takim szlakiem. Szczególnie choroba daje się we znaki przy intensywnym wysiłku. Pomimo trudności dzielnie stawialiśmy krok za krokiem i łapczywie łapaliśmy powietrze. W końcu Laguna 69 już niedaleko!

Na wysokości 4600m n.p.m.

Po ok 3 godzinach dotarliśmy nad wspaniałe, błękitne jezioro. U podnóża ośnieżonego szczytu, zasilana wodą z topniejącego śniegu, powstała cudowna Laguna 69. Szczyty są tak wysokie, że ciężko uchwycić je w jednym kadrze z niebieską taflą wody. Z pomocą przychodzą panoramiczne zdjęcia. Cieszymy się z pobicia naszego osobistego rekordu wysokości. Ból głowy i płytki oddech utrudniają jednak funkcjonowanie. Bardzo dopisała nam pogoda. Świecące słońce doskonale wydobywało kolory ze spektakularnego akwenu. Czekała na nas jeszcze ponad 2 godzinna droga powrotna. Zadowoleni z fotograficznej roboty schodzimy niżej i niżej, a objawy choroby wysokościowej powoli ustępują.

6 Replies to “Laguna 69 – czyli zmagania z chorobą wysokościową”

  1. No moi drodzy wdrapaliście się na niezła wysokość, wspaniałe widoki i mamy to dzięki Wam więc my nie musimy się tak męczyć, ale co to dla takich młodych ludzi . Pamiętajcie dbajcie o siebie i uważajcie , żeby Was nic niepotrzebnego nie zaskoczyło. Fajnie jest oglądać jak jesteście szczęśliwi ale wole mieć Was blisko siebie .

  2. wybrałabym się 🙂 jednak te zdjęcia z alpakami z innego artykułu będą mnie prześladować w koszmarach ; )

    1. Czemu w koszmarach? 🙂

  3. Obstawiam, że żadne zdjęcia nie oddadzą tego widoku w rzeczywistości. 😉

    1. Masz rację! Ciężko to piękno ująć w obiektywie…

Dodaj komentarz