Islandii stolica i jej okolica

Wielce prawdopodobne że swoją podróż po Islandii zaczniesz w okolicach Reykjawiku. Jest to największe miasto na wyspie i w pobliżu znajduje się największe lotnisko, które obsługuję lwią część lotów międzynarodowych. Planując zwiedzanie Islandii należy zastanowić się poważnie nad wyborem pory roku. Podobno każda jest dobra. Nam udało się sprawdzić na razie osławioną, lodową zimę. Niektóre atrakcje dostępne są tylko latem, a inne tylko zimą. Niektórzy twierdzą że to całkiem inne doświadczenia. Mam nadzieję jeszcze kiedyś się o tym przekonać.

Reykjawik to bardzo urokliwa mieścina. Nie jest to wielka metropolia, a wręcz zabytkowe centrum sprawia wrażenie małej, rybackiej wioski. Mam tu na myśli same pozytywy płynące z tego miana. Niesamowicie klimatyczne uliczki, małe kawiarenki i bliskość portu a co za tym idzie – świeżych ryb. Jeśli chcecie spróbować islandzkich specjałów takich jak stek z wieloryba czy zupa z homarów w rozsądnej cenie to polecam bar Sægreifinn, co tłumaczy się na Morski Baron. Ceny są tam dwukrotnie niższe niż w restauracjach, a świeżość potraw powala. Nie chcąc wydawać kroci można się skusić na małe sample – tylko dla smaku. Zwiedzając miasto warto wjechać na wieżę widokową na szczycie Hallgrímskirkja – nowoczesnego kościoła przypominającego konstrukcją bazaltowe, heksagonalne formacje nieopodal Vik. Z wybrzeża rozpościera się wspaniały widok na okoliczne góry. Nie zależnie czy jesteś w centrum, nieopodal nowoczesnego budynku koncertowego – Harpa, czy przy znajdującej się na obrzeżach latarni możesz podziwiać znajdujące się w oddali, górujące nad zatoką szczyty. Jeśli odwiedzasz Islandię zimą to wspomniany półwysep z latarnią jest w miarę dobrym miejscem żeby spróbować zapolować na zorzę polarną. Tak jest, szansa zobaczenia tego zjawiska przyciąga na wyspę rzeszę turystów i to w najbardziej nieprzyjaznej porze roku. Agencje turystyczne w mieście proponują wycieczki, gdzie zabierają turystów w ustronne miejsca poza zasięgiem miejskich świateł i tam szanse na zobaczenie Aurory są większe. Moja rada jest taka, że jeśli wypożyczacie samochód to taniej wyjdzie na własną rękę wyjechać w nocy za miasto, w ustronne miejsce i przy dobrej pogodzie i sprzyjającej prognozie solarnej aktywności macie sporą szansę nacieszyć oko tym niesłychanym zjawiskiem.


Sun Voyager!

Hallgrímskirkja

i widok z wieży

 

Wielką atrakcją turystyczną jest tzw „Golden Circle”. Jest to trasa rozpoczynająca i kończąca się w Reykjawiku na której znajdują się różna cuda przyrody. Niektóre wycieczki zaliczają do atrakcji również elektrownie geotermalne, ale my staraliśmy się trzymać blisko tworów natury.
Naszym pierwszym przystankiem był park narodowy Þingvellir. Miejsce ważne z punktu widzenia zarówno geologicznego, jak i historycznego. W tym miejscu stykają się euroazjatycka i północnoamerykańska płyta kontynentalna. Dlatego region ten jest bardzo aktywny wulkanicznie i sejsmicznie. Na skutek oddziaływania potężnych sił powstały liczne szczeliny w ziemi, wąwozy i formacje skalne. Biura turystyczne oferują możliwość nurkowania w wąwozie, rowie pomiędzy dwoma kontynentami. Dla Islandii jest to szczególnie ważne miejsce ponieważ w tym miejscu zebrał się pierwszy w historii wyspy parlament.

Kolejny postój zaliczyliśmy w dolinie Haukadalur. To tutaj znajdują się słynne islandzkie gejzery. Największe z nich to Geysir i Strokkur. Pierwszemu z nich wszystkie gejzery zawdzięczają swoją nazwę. Jest to pierwszy gejzer powszechnie znany nowożytnym europejczykom. Strokkur wybucha bardzo często i regularnie. Co 5-10 minut możemy podziwiać erupcje. Moim ulubionym momentem jest, gdy tuż przed wybuchem z wody tworzy się oszałamiająco błękitna bańka, której pęknięciu towarzyszy wystrzelenie wody w górę. Siła poszczególnych erupcji różni się od siebie i ciężko przewidzieć czy trafi się na dobry show. Nam się poszczęściło. Stary Strokkur wybuchał nawet 5 razy w ciągu zaledwie kilku minut.

Wodospad Gullfoss czyli „Złoty Wodospad” jest gwoździem programu całej „złotej trasy”. Nad potężnym wodospadem rozciągają się tarasy, punkty widokowe, możemy go podziwiać z różnych perspektyw. Znajdujemy się przy tym dość blisko, więc czujemy respekt przed monumentalną siłą potężnej rzeki. Wodospad dodatkowo przybiera na sile w lecie. Do innych atrakcji „Golden Circle” należy takżę wulkaniczne jezioro Kerið. W zimie jednak, nie mogliśmy podziwiać jego błękitu, więc pominęliśmy ten punkt.

I na koniec perełka. Znajdujące się po drodze z Reykjawiku na międzynarodowe lotnisko Keflavik geotermalne spa „Blue Lagoon” jest przefantastyczne. Może to być zarówno idealne zakończenie wycieczki, jak i wspaniały początek przygody z „Wyspą Lodu i Ognia”. Słona, morska woda ogrzewa się głęboko w trzewiach ziemi, potem chłodzi się do przyjemnych 35 stopni w geotermalnej elektrowni i trafia na obszar „Laguny”. Pobyt w gorącej wodzie, pełnej korzystnie działających na skórę minerałów jest niezwykle przyjemny. Dodatkowo atmosferę podkręcał fakt, że większość SPA

znajduję się na świeżym powietrzu a dookoła leżał śnieg. Podstawowy bilet wstępu daje nam możliwość całodziennego korzystania z gorących basenów, saun i samodzielnego nakładania maseczek błotnych 🙂 Droższe bilety obejmują zabiegi, ręczniki, szlafroki i inne gadżety, do wyboru, do koloru. Jako że płacimy za całodzienny pobyt chcieliśmy tam dotrzeć jak najwcześniej rano i jak najwięcej skorzystać. Przebywanie w gorącym potrafi jednak być męczące i po 4h mieliśmy dość. Gorąco polecamy, byliśmy zachwyceni. Rzekomo to najlepsze SPA na świecie. Nie zapomnijcie sprawdzić naszych pozostałych postów o Islandii!

Dodaj komentarz