Witamy w Śródziemiu. Z wizytą w Hobbitonie

hobbiton movie set

Hobbiton na Nowej Zelandii

Pomijając fotografię, podróże ( i małżonkę :P) fantastyka jest największą miłością Michała. Raz wciągnięty w lekturę zaczytuje się, póki nie pozna końcowych losów bohaterów. Poza złożonymi postaciami w dobrym fantasy najważniejszy jest świat. To jak jest skonstruowany, jakimi zasadami się rządzi i jego kompleksowość, często rzutuje na jakość fabuły. Ojciec nowoczesnej fantastyki J.R.R. Tolkien stworzył świat, który zachwyca i inspiruje kolejne pokolenia. Teraz każdy może odwiedzić słynną wioskę Hobbiton. Na plan kręcenia filmów, opartych na prozie Tolkiena, Peter Jackson wybrał swoją ojczyznę i tak Nowa Zelandia w wyobraźni wielu, na stałe przeistoczyła się w Śródziemie. To ciekawe, że na pytanie o czym jest Władca Pierścieni i Hobbit można odpowiedzieć na tak wiele różnych sposobów. O władzy? O przyjaźni? Dla nas zdecydowanie o podróży 🙂

Hobbiton is full of tresures
A doorway to Middle-earth

Idylliczna lokalizacja – the Shire

W 1998 roku ekipa filmowa odpowiedzialna za ekranizację Władcy Pierścieni poszukiwała idyllicznej, sielskiej lokalizacji, która odpowiadałaby książkowemu opisowi krainy hobbitów – Shire. W końcu natrafili na idealne miejsce, z dala od nowoczesnych dróg i nie poprzecinaną liniami wysokiego napięcia farmę. Po 9 miesięcznym projekcie konstrukcyjnym powstała wioska Hobbiton. Pierwsze scenografie zostały zdemontowane po kręceniu, ale ekipa wróciła w to samo miejsce, żeby odtworzyć lokację na potrzeby nowego filmu – Hobbita. Po tym przedsięwzięciu plan filmowy został przekształcony w obiekt turystyczny, który po prostu musieliśmy odwiedzić.

Droga do Śródziemia

Podróż do baśniowej krainy wcale nie trwała tak długo. Hobbiton jest umiejscowiony niedaleko miejscowości Matamata, o 2 godziny drogi od Auckland – największego miasta Nowej Zelandii. Matamata korzysta z ruchu turystycznego i dostarcza wszelkich informacji w biurze turystycznym stylizowanym na gospodę z opowieści o Jedynym Pierścieniu. Dodatkowo niedaleko znajduje się słynna z termalnych źródeł miejscowość Rotorua i mroczne jaskinie Waitomo. Warto więc uwzględnić ten region przy planowaniu trasy po Północnej Wyspie. Dojeżdżamy do umiejscowionego poza miastem „Shire’s Rest”.

Zwiedzanie Shire

Musimy tutaj zostawić samochód, ponieważ zwiedzanie Shire odbywa się tylko w grupach z przewodnikiem na wyznaczoną godzinę. Mamy jeszcze chwilkę do naszego startu, więc umilamy sobie oczekiwanie kawą. Przy zakupie biletu mamy kilka możliwości. Najpopularniejszą jest zwiedzanie w grupie z przewodnikiem. Grupy wyjeżdżają z centrum Shire Rest co 20 minut i mają ok 30 osób. W trakcie zwiedzania widać wcześniejsze grupy spacerujące tuż przed waszą. Cały Hobbiton jest na świeżym powietrzu, więc najlepiej zwiedzać go kiedy dopisuje pogoda. Drugą opcją jest wieczorne zwiedzanie połączone z kolacją w „Gospodzie pod Zielonym Smokiem”. Zdjęcia wyglądają zachęcająco, ale ceny już nie. Zwiedzanie indywidualne nie jest możliwe.

Zwiedzanie Hobbitonu

O wyznaczonej godzinie pakujemy się do autokaru i rozpoczynamy naszą podróż do Śródziemia.

Na ekranie pokazywane są urywki filmów, do zwiedzania zaprasza Peter Jackson, a z głośników leci znana wszystkim fanom muzyka. Emocje sięgają zenitu, łezka wzruszenia się kręci w oku. Naprawdę dotarliśmy do tego miejsca na drugim krańcu globu.

Rozpoczynamy zwiedzanie. Na obszarze Hobbitonu jest skonstruowanych kilkadziesiąt nor Hobbitów. Wiele z nich jest tematycznych. To znaczy, że mamy mieszkanko rybaka, wytwórcy sera, czy szewca. Detale są do prawdy niesamowite. Czuje się niemal, że hobbici zamieszkiwali swoje nory jeszcze przed 5 minutami.

Tajniki sztuki filmowej

Nory hobbitów to niestety atrapy. Sceny z ich wnętrz były kręcone w studiu. Bag End posiada niewielkie wnętrze, zbudowane na potrzeby scen kręconych w progu drzwi. Oprócz tego w jednej niewielkiej norce mieści się składzik na parasolki. Drzwi do domostw hobbitów różnią się wielkością. A niektóre zostały zbudowane 2 krotnie. Jedne w pełnym rozmiarze, a drugie w wielkości 40%. Zrobiono to po to, żeby ukazać różnicę wzrostu między Gandalfem i hobbitami. Gdy Ian MacKellen był w kadrze, to stawał koło pomniejszonych drzwi, przez co wydawał się o wiele większy, niż Eliah Wood stojący obok wejścia w pełnym rozmiarze. Takie ciekawostki i wiele innych usłyszeliśmy od naszego doskonale zorientowanego i wesołego przewodnika. Obawialiśmy się, że liczba ludzi w grupie będzie zbyt duża i że ciężko będzie o zdjęcia bez innych turystów w kadrze. Na szczęście nie było to aż tak kłopotliwe.

Bag End

W końcu trafiamy na wzgórze, pod drzwi posiadłości Bilbo Bagginsa. Nad Bag Endem góruje drzewo, które jest sztuczne i zostało zbudowane na potrzeby filmu. Widoki dookoła nie różnią się niczym od sielanki ukazanej w filmach. Wesołe, spokojne życie w wiejskim klimacie to zdecydowanie coś dla każdego hobbita.

Gospoda „Pod Zielonym Smokiem”

Na koniec po przejściu przez polanę, gdzie odbywały się 111 urodziny Bilba trafiamy do gospody „Pod Zielonym Smokiem”. Tam czeka na nas do wyboru napój, lub zimniutkie piwko warzone specjalnie na potrzeby Hobbitonu. W kominkach trzeszczy ogień i naprawdę smutno nam, że nasza podróż po Śródziemiu dobiega już końca. W powrotnym autobusie ponownie pokazywane są sceny z filmu i każdy rozpoznaje miejsca, które przed chwilą miał przyjemność odwiedzić.

Gorąco polecamy wszystkim odwiedzenie Hobbitonu. Jest naprawdę bajkowy. Nie trzeba być wielkim fanem Władcy Pierścieni i Hobbita, żeby docenić magiczny klimat tego miejsca.

 

6 Replies to “Witamy w Śródziemiu. Z wizytą w Hobbitonie”

  1. Super!! Dzięki za przybliżenie kawałka świata!!

    1. Cała przyjemność po naszej stronie 🙂

  2. Wow, jestem w szoku, że to miejsce naprawdę nadal istnieje i można w tak fantastyczny sposób przenieść się z powrotem do powieści Tolkiena 🙂 Jest jeszcze tyle ciekawych miejsc na świecie, o których nie mam pojęcia, a dzięki ludziom takim jak Wy, mam możliwość je odkrywać <3

    1. Dziękujemy za Twój ciepły komentarz :*

  3. Niesamowita gratka dla fana.

  4. Dobrze, że czasami po takich super produkcjach zostaje coś co jest czymś fizycznym i realnym, a nie tylko wygenerowanym komputerowo na potrzeby filmu. 😉

Dodaj komentarz